Jeśli myślicie o podróży w Panamie natychmiast odpowiem – tak! Natomiast jeśli zastanawiacie się na jak długo jechać, jest to większa zagwozdka…
Na początek: jeśli do tej pory nie rozważaliście tego kierunku w Ameryce Środkowej, jest kilka solidnych powodów dla których warto – znajdziecie tam egzotyczne lasy tropikalne, tropikalne plaże w stylu karaibskim, zapierające dech szczyty górskie, jedno z najlepszych miejsc do obserwacji ptaków na świecie, trzecią największą rafę koralową na ziemi na wyciągnięcie ręki ale i stolicę w stylu Miami z tętniącym życiem nocnym!
Jeśli tak ja Panama wydaje Wam się różnorodnym, wartym odwiedzenia kierunkiem, zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią wpisu 🙂
Przed podróżą przeczytałam w wielu blogach że w 2 tygodnie, no, może 3, można zobaczyć całą Panamę i jeszcze trochę się ponudzić. Nie wiem w jakiej Panamie byli Ci podróżnicy, ale po odbytej podróży wydaje mi się to nieco niemożliwe. Chociaż jest to stosunkowo niewielki kraj, znajdziecie tam naprawdę wiele skrajnie różnych regionów, i zdecydowanie nie sposób poznać i zobaczyć ich wszystkich w 2 tygodnie. Zwłaszcza, że na autostradzie panamerykańskiej często nie przekroczycie 80 km/h.
Jednakże, zgadzam się z poprzednimi blogerami, że 2 tygodnie to dobra ilość czasu na odwiedzenie Panamy. Oczywiście pod warunkiem, że nie zakładacie, że zobaczycie w tym czasie wszystko. 2 tygodnie są dobrą opcją żeby poznać Panamę – odwiedzić parę regionów na których najbardziej Wam zależy i na nich się skupić. Dlatego przed wyjazdem polecam Wam zrobić dobry research i zdecydować na jakich atrakcjach i aktywnościach zależy Wam najbardziej i na tej podstawie zaplanować podróż. Wydaje się to dużo lepsza opcja niż zmienianie noclegu każdego dnia byleby 'odhaczyć’ miejsce, ale i takie podróżowanie ma wielu zwolenników.
Poniżej przedstawiam plan naszych 2 tygodni w Panamie – zależało nam zarówno na rajskich plażach, spróbowaniu snorkelingu i surfingu (nurkowanie odpadło po drodze) jak i zapuszczeniu się w lasy tropikalne oraz krótkich odwiedzinach w stolicy.
Z perspektywy czasu, uważam, że i tak wybraliśmy zbyt dużo regionów jak na ten czas – zredukowałabym go o jeden 🙂 Wiadomo, że lecąc na drugi koniec świata zawsze chcielibyśmy zobaczyć jak najwięcej ale jednocześnie poznać region – i to jest złoty środek który niemal osiągnęliśmy 😉
Dzień 1 i 2. – Panama City
Opis: Panama City to najbardziej kosmopolityczna stolica w Ameryce Środkowej. Jest wielkim, zróżnicowanym, niemal 2 milionowym miastem – znajdziecie tam historyczne centrum, bardzo nowoczesne obszary, jak i dzielnice których nie należy odwiedzać nocą.
Przypomina mi nieco Rio de Janeiro – wielkie miasto w którym wyrastają wysokościowe wieżowce jedno za drugim, jednak w otoczeni zieleni, gór i generalnej „dzikości”. Poczujecie się tam jednak znaczenie bezpieczniej 🙂
Główne atrakcje : Chociaż każdy może zwiedzać PC na swój sposób w zależności od upodobania i czasu, do najpopularniejszych atrakcji bez wątpienia należy legendarny Kanał Panamski, Casco Viejo (stare miasto), promenada Cinta Costera i panorama z Ancon Hill, Metropolitan Park. Jeśli zostajecie w PC dłużej, możecie też wybrać się na 1 dniową wycieczkę do Wyspy Małp (link) bądź do wioski Indian Embera w Parku Narodowym Chagres (link) która wydaje mi się bardzo ciekawą opcją.
Nasz wybór: My mieliśmy tylko jeden dzień i wykorzystaliśmy go na niespieszne śniadanie okolicznej kawiarni, trekking po przepięknym Metropolitan Park z Ancon Hill i wieczorną kolację i zwiedzanie na nogach Casco Viejo. Gdybym miała więcej czasu, przeznaczyłabym go na wycieczkę Embera 🙂
Wskazówki:
- Po Panama City polecam przemieszczać się Uberem (bezpieczniejszy i tańszy od taksówek) bądź metrem które również działa bardzo dobrze (bilety do kupienia w automacie na stacji).
- Ceny w restauracjach w Casco Viejo są niesamowicie wywindowane w górę! Polecam więc na kolację udać się w inną dzielnicę, jeśli macie okazję. My byliśmy niesamowicie zmęczeni, więc zapłaciliśmy np $16 za 5 malutkich krewetek. W Casco Viejo znajdziecie jednak wiele rooftop barów, które mają naprawdę piękne widoki i klimat, często muzykę na żywo. Warto wpaść na drinka, ale niekoniecznie z pustym żołądkiem, bo możecie pójść z torbami!
- Koniecznie odwiedźcie Metropolitan Park z dobrym aparatem, jeśli taki macie. Jeśli będziecie uważni zauważycie mnóstwo pięknych ptaków, żółwie, a przy odrobinie szczęścia nawet leniwca tak jak my 🙂
- Ceny Arbnb w Panama City potrafią być śmiesznie niskie. My spaliśmy za ok 80 zł/os w pokoju z klimatyzacją w strzeżonym budynku wysokościowym. Polecamy na krótki pobyt! Link
Dzień 2,3,4 – żeglowanie po wyspach San Blas
Opis: San Blas uznawane są za jedne z najpiękniejszych wysp na świecie, i same w sobie są doskonałym powodem by odwiedzić Panamę 🙂
Jest to grupa wysp (ok. 365) położonych u wybrzeży Karaibów we wschodniej Panamie – co ciekawe, Rdzenne plemię Indian Kuna Yala sprawuje samorządną władzę nad wyspami, których kulturę i styl życia możemy obserwować podczas pobytu. Słynie z rajskich, malutkich wysepek, przepięknej rafy koralowej, lasów tropikalnych i ustronnego klimatu. Więcej o ABC San Blas przeczytacie tutaj
Główne atrakcje: Snorkeling, paddle board, plażowanie, żeglowanie, poznawanie kultury Indian Kuna Yala, generalny odpoczynek, chillout i odcięcie się od świata na jednej z rajskich wysp San Blas bądź jachcie żeglujących między nimi.
Nasz wybór: Wiedząc, że popularność San Blas w ostatnich latach bardzo wzrosła zdecydowaliśmy się na wynajęcie kajuty na jachcie zamiast domku na wyspie gdzie zostaje większość turystów. Jacht jest zdecydowanie mniej komercyjną i popularna opcją, chociaż niezaprzeczalnie znacznie droższą – mimo tego, polecam ją w 100%, bo była warta każdego dolara!
Żeglowanie daje dużo większą wolność. Pozwala dogłębnie poznać archipelag, dotrzeć do całkiem niezamieszkanych wysp, obserwować, jak delfiny ścigają się z łodzią po drodze a manty wyskakują wieczorami ponad wodę polując.
Żeglowanie po San Blas było naszym top 1. doświadczeniem w Panamie, które naprawdę trudno opisać słowami inaczej niż doświadczenie nie z tego świata. Wrzucam Link do naszej ukochanej łodzi Constellation i kapitana Mackenzie 🙂
Wskazówki:
- Indianie Kuna Yala żyją na wyspach w bardzo podstawowych warunkach – bez prądu czy dostępu do usług medycznych, sklepów i pomocy. Drobne prezenty przyjmowane są zawsze z ogromną wdzięcznością, np. sprzęt kempingowy bądź zabawki dla dzieci. Warto także wesprzeć ich kupując kokosa będącego własnością ich wyspy, uprzednio profesjonalnie otwartego:-)
- Jeśli macie silną chorobę morską, nie zapomnijcie wziąć ze sobą aviomarinu – nawet jeśli śpicie w domku na wyspie, dojazd łódką na miejsce dostarcza wrażeń, bo kierowcy ścigają się między sobą ku uciesze turystów 😉
- Panamskie słońce jest naprawdę bezlitosne. Jeśli zamierzacie spędzać godziny w wodzie (lub pod!) czy na plaży – a szczerze mówiąc, gdzie indziej mielibyście je spędzić 😉 zaopatrzcie się w koszulki z długim rękawem z filtrem UV. Osobiście korzystałam z tej z Decathlona i polecam – link
Dzień 5 i 6 – Valle de Anton
Po powrocie do Panama City odebraliśmy nasz wypożyczony samochód (korzystaliśmy z Thrifty i nie mieliśmy żadnych problemów) i ruszyliśmy w kierunku Valle de Anton, gdzie udało nam się dojechać wieczorem.
Opis: Valle de Anton położone jest w jednym z największych zamieszkałych kraterów na świecie – jest to idealna baza wypadowa na trekingi piesze, gorące źródła i podziwianie siedliska motyli. Moim zdaniem, bajka. El Valle zrobiło na mnie fantastyczne wrażenie wszechobecną zielenią, szczytami górskimi i rześką atmosfera, którą z ulgą przyjmiecie po upałach w Panama City 🙂
Główne atrakcje: Szlak India Dormida, szlak El Gaital, szlak Cara Iguana, Motylarium (Mariposario), źródła termalne Pozoles, kanion Los Cajones.
Nasz wybór: W Valle de Anton mieliśmy niestety tylko pół dnia (potraktowaliśmy go bardziej jako bazę noclegową) w związku z czym wybraliśmy się jedynie na krótki szlak El Gaital (moja fobia przed wężami nie pozwoliła nam go ukończyć – nie widzieliśmy żadnych, ale lęk okazał się zbyt silny). Roślinność była jednak przepiękna, a dźwięki lasu i ptaków niesamowite – zdecydowanie warto odwiedzić ten szlak jak i wyżej wymienione, które cieszą się świetnymi opiniami.
Zatrzymaliśmy się w Casa Morisposa, które jest swojego rodzaju sanktuarium dla leniwców. Prowadzi je cudowne małżeństwo które pomaga zwierzętom w maksymalnie etyczny sposób (na co zawsze zwracam ogromną uwagę!) – zajmują się dwoma starszymi samicami leniwca, które zostały uratowane jako dzieci i nie są w stanie wrócić na wolność, tak więc zapewniają im najlepsze możliwe warunki i opiekę w ich własnym domu i ogrodzie już od 10+ lat. Dodatkowo, przyjmują leniwce które zostały odrzucone przez matkę czy zranione w wyniku ataków innych zwierząt i prowadzą ich opiekę i rekonwalescencję, wypuszczając je na wolność gdy są do tego przygotowane.
Jeśli zdecydujecie się zatrzymać w Casa Mariposa będziecie mieli okazję dowiedzieć się wiele fascynujących faktów tych niesamowitych zwierzakach, jak i zobaczyć je z bardzo bliska, a nawet nakarmić kwiatem czy liściem. Okazja jedna na milion 🙂 Polecamy.
Wskazówki:
- Chociaż Valle del Anton jest w gruncie rzeczy małym miasteczkiem z tylko jedną główną drogą, obecność otaczających gór i zieleni zrobiła na nas wielkie wrażenie. Bardzo żałowaliśmy, że nie mieliśmy więcej czasu, tak więc polecamy zatrzymać się na minimum 2 noce, żeby mieć okazję zrealizować chociaż jeden ze szlaków 🙂
- Na tanie i smaczne lokalne śniadanko warto wstąpić do El Massiel. Wspaniały jest zwłaszcza świeży sok z marakuji!
Dzień 7,8,9. Cambutal
Opis: Cambutal to mała wioska położona nad Oceanem Spokojnym na półwyspie Azuero oddalona o ok 6h jazdy z Panama City, która znajduje się na dobrą sprawę pośrodku niczego. Jadąc tam z Valle de Anton zobaczycie dużo gór, krów, koni, i jeszcze trochę koni. Można poczuć się nieco jak na Amerykańskim ranczo!
Cambutal znany jest ze spokojnej i zrelaksowanej atmosfery, chociaż znajdziecie tam parę turystycznych hoteli. Słynie także z pięknych, rozległych (i czystych!) czarnych plaż oraz świetnych warunków do surfowania, co przyciągnęło tam również nas.
Główne atrakcje: Surfing, rybołóstwo, obserwacja wylęgania żółwi morskich, wycieczki konne, generalny chill i obserwowanie krów a one nas.
Nasz wybór: Cambutal wybraliśmy ze względu na surfing – zależało nam żeby stawić pierwsze kroki na desce, ale nie w tłumie innych turystów i głośnych imprez a także w lepszych cenach. (Playa Venao jest idealną destynacją jeśli szukacie przeciwieństwa tego, co my).
Byliśmy w Cambutal 3 noce, ponieważ niestety nasz czas w Panamie był ograniczony, a chcieliśmy zobaczyć wybrane przez nas regiony..
Niestety, niestety, niestety, bo Cambutal to mój absolutny numer 1. w Panamie razem z żeglowaniem po San Blas. Może mieliśmy szczęście. Może gdyby nasz nauczyciel surfingu nie był tak sympatyczny i profesjonalny, może gdyby nasz ukochany hotel Kambutalenko (Link) nie był naszym absolutnie ulubionym w Panamie i nie serwował margarity tupu siekiery, może gdyby nie było kolibrów w ogrodzie, może gdyby nie było takiego widoku z naszego hamaku i może gdyby plaże nie były takie puste i smoothie serwowane surferom takie orzeźwiające… Może wtedy nie podobałoby nam się tak bardzo. Ale co mogę poradzić, spodobało nam się niesamowicie. I chociaż nie spodziewałam się tego zupełnie, Cambutal zaczarował mnie totalnie, i następnym razem nie rusze się z stamtąd minimum tydzień, a dla pełnego odpoczynku i dwa.
Wskazówki:
- Z uwagi na brak dostępności nam się to nie udało, ale wycieczka konna po plaży w Cambutal to coś, co każdy miłośnik zwierząt chciałby przeżyć! Jeśli chcecie kontakt do odpowiedniej osoby, odezwijcie się do mnie 🙂
- Droższa atrakcja – w hotelu SPA Breathe Healing & Wellnes możecie skorzystać z jednego z profesjonalnych, holistycznych masaży prowadzonych przez specjalistów które są bardzo wysoko oceniane. Sam Hotel jest naprawdę piękny i wyjątkowo położony, świetna opcja lux na większy budżet.
Dzień 10 i 11. – Volcan
Opis. Volcan to miasto położone w prowincji Chiriqui w Panamie w zachodniej części kraju, niedaleko granicy z Kostaryką. Jest doskonałą bazą wypadową do wulkanu Baru – słynie z pięknych naturalnych krajobrazów, w tym dwóch parków narodowych – Volcan Baru National Park i La Amistad International Park. Ma chłodny i przyjemny klimat ze względu na wysokość 1200 metrów nad poziomem morza, co czyni go popularnym celem podróży dla osób szukających przerwy od upału i wilgoci panujących w innych obszarach Panamy.
Główne atrakcje: Wulkan Baru, trekking, rezerwat natury Finca, farmy kawy (Janson)
Nasz wybór: Volcan wybraliśmy ze względu na potrzebę poznania głębiej Panamskich lasów, zieleni i oczywiście kawy. Zależało nam na kilku trekingach wśród zieleni no i oczywiście kupieniu najlepszej Panamskiej kawy dla rodziny i znajomych, a może nawet obejrzeniu procesu jej tworzenia na jednej z lokalnych farm.
I chociaż przeżyliśmy świetne doświadczenie w lokalnej farmie kawy (jak się okazało, nie otwartej dla turystów) oraz poznaliśmy przesympatycznego lokalnego przewodnika, to z perspektywy czasu, Valle de Anton zrobiło na mnie większe wrażenie jeśli chodzi o otaczającą nas naturę. Być może była to kwestia pogody, a być może lepszego zakwaterowania. W arbnb w łazience czekał na nas wielki włochaty pająk choć właściciel zapewniał że nie groźny ;)…
Wskazówki:
- Jeśli zdecydujecie się na trekking na szczyt wulkanu Baru, pamiętajcie, że jest to dozwolone tylko z przewodnikiem. Nawet jeśli grupki turystów decydują się robić to samemu, nie jest to bezpieczne. Rozmawialiśmy z przewodnikiem, który zdobył go już 15 razy, i dalej nie czuł się gotowy na trekking samemu – szlak nie jest oznaczony bardzo wyraźnie (wspinaczkę zaczyna się w nocy/nad ranem po ciemku), powyżej 3 000 m najprawdopodobniej czeka na Was choroba wysokościowa, a trasa ma 14 kilometrów w jedną stronę. Zdecydowanie nie ma żartów!
- Wulkan Baru można zdobywać z dwóch stron – od strony turystycznego Bouqete lub z opisanego miasteczka Volcan.
Dzień 12, 13, 14 – Bocas Del Torro
Wcześnie rano oddaliśmy nasz wypożyczony samochód w David (ku naszej uldze, nikt mu się specjalnie nie przyglądał) i wskoczyliśmy do busa który kierował się do Isla Colon na sławnym Bocas del Torro. Bus był bardzo przepełniony, panowie nie mówili po angielsku, na końcu zatrzymując się pośrodku niczego i mówiąc coś o taksówce. Generalnie, niezły chaos, więc bez żadnej znajomości hiszpańskiego może być ciekawie 😉 Wsiedliśmy w taksówkę która zawiozła nas do małego portu – stamtąd łódka zabiera turystów na główną wyspę, gdzie czekają tłumy turystów i backpackersów spragnionych imprez, snorkelingu, surfingu, nurkowania, trekkingu lub odpoczynku – każdy inaczej.
Opis: Bocas del Toro, Karaibski archipelag w zatoce Chiriqui Panamy. W zatoce znajduje się szereg raf koralowych, lasów namorzynowych, bujnych drzew i białych piasków z bogatym życiem morskim. Bocas ma ważne plaże lęgowe dla żółwi zielonych, skórzastych, szylkretowych i karetta. Jadowide żaby również uczyniły swoje siedliska z wysp Bocas del Toro – każda wyspa ma swój kolor żab.
Bocas Town znajduje się na wyspie o nazwie Colon, w związku z lądowaniem Krzysztofa Kolumba w 1502 roku. Kolonialne domy wzdłuż wybrzeża i otwarte ulice odzwierciedlają karaibski urok tego wiejskiego miasteczka. Do Bocas możemy dostać się z Panama City samolotem (45 min), autobusem/samochodem (9h do portu) oraz łódką (40 min) która zabierze nas na Isa Colon.
Główne atrakcje: bogate życie nocne, plażowanie, Island hopping, obserwacja delfinów, snorkeling, surfing, nurkowanie, trekking, lasy deszczowe i namorzynowe.
Nasz wybór: Bocas wybraliśmy głównie ze względu na niepowtarzalny karaibski charakter archipelagu i rozległe polecenia poprzednich podróżników. Do tego, jako że kończyliśmy naszą podróż w stolicy Kostaryki, San Jose, Bocas leżące przy granicy z Kostaryką było niezwykle wręcz po drodze.
Po długich poszukiwaniach zdecydowaliśmy się zatrzymać na Isla Bastimientos, która uznawana jest za najbardziej dziką i najmniej zatłoczoną z głównych wysp Bocas. Znajdziecie tam dżunglę, małe miasteczko i najsłynniejszą plażę Bocas – Red Frog beach. Miłośnicy natury będą zachwyceni, zwłaszcza, jeśli zdecydujecie się spać w dżungli w bugalowie, gdzie budzą Was okrzyki ptaków. Polecamy też wspinaczkę przez dżungle samemu lub z lokalnym przewodnikiem, gdzie możecie wypatrzyć m.in. kakowca, bambus, małpy, czerwone żaby, pytona i wiele innych egzotycznych gatunków roślin i zwierząt.
Zwiedziliśmy zarówno sąsiadujące obok wyspy Caranero i Colon i muszę przyznać, że byliśmy nieco rozczarowani nawałem śmieci na Isla Colon, a wstrząśnięci rozpadającymi się chatkami lokalsów graniczącymi ze schludnymi domkami dla turystów. Zanieczyszczenia, smród, bieda – to ciemniejsza strona Bocas, które jest nieco miejscem kontrastów. Z jednej strony luksusowe resorty na co niektórych wyspach, a z drugiej – ubóstwo, smród, w którym żyją lokalne rodziny razem ze zwierzętami gospodarczymi. Te dwie części przeplatają się ze sobą, ale spacerując po jednej wyspie możecie doświadczyć małego szoku.
Nie uważamy, że Bocas nie warto odwiedzać – po prostu nie była to nasza ulubiona część podróży, gdzie śmieci było więcej niż w innych rejonach, a byliśmy już „rozpieszczeni” doświadczeniem snorkelingu i surfingu w innych miejscach Panamy.
Podróżując do Ameryki Południowej nie możemy się niestety spodziewać czystości i porządku na miarę Europy (najlepiej plasuje się Kostaryka w tym rankingu). Śmieci przy drodze czy na ulicy, zwisające kable czy trudna codzienność lokalnych mieszkańców to coś co z czym musimy się liczyć przy tych kierunkach i jest to część doświadczenia.
Wskazówki:
- Jeśli nie szukacie życia nocnego i chcecie spać bez hałasu imprez, nie zatrzymujcie się na Isla Colon oraz na części Isla Caranero będącej naprzeciwko Isla Colon.
- Jeśli znajdziecie się na Isla Bastimientos na kolację polecamy ogromnie restauracje Mami’s – szczególnie przepyszne ceviche i shake z marakui!
- Na wyspie Caranero spróbujcie wspaniałej kuchni wegetariańskiej restauracji usytuowanej na wodzie –
- Przygotujcie drobną gotówkę, gdyż przemieszczać się między wyspami można się tylko taksówkami wodnymi które kosztują $3-8/os