Jordania to kraj bardzo turystyczny, który rocznie odwiedziło w 2023 roku ponad 6 miliony turystów. Dochód z turystyki w 2023 wyniósł aż $7.4 billiony dolarów! Dlaczego Jordania jest aż tak popularna?

Przede wszystkim dzięki Petrze, która jest często głównym ”punktem do odhaczenia” w Jordanii. Petra, czyli nabatejskie miasto karawan, zamieszkane od czasów prehistorycznych jest jednym z Siedmiu Cudów Świata i było ważnym skrzyżowaniem dróg między Arabią, Egiptem i Syrią-Fenicją. Petra jest w połowie zbudowana, w połowie wykuta w skale i otoczona górami usianymi przejściami i wąwozami. Jest to jedno z najsłynniejszych stanowisk archeologicznych na świecie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, które co roku przyciąga do Jordanii miliony turystów.

Oczywiście to nie koniec – Jordania ma do zaoferowania o wiele więcej! Morze Czerwone wraz ze swoją bogatą rafa koralową oraz Morze Martwe – najniższy punkt na świecie, który stopniowo wysycha więc warto się pospieszyć z jego odwiedzeniem. Pustynię Wadi Rum jak nie z tej ziemi, na której zostało nakręcone wiele słynnych filmów, np Gwiezdne Wojny czy Marsjanin – co nie jest przypadkiem, bo pustynia faktycznie do złudzenia przypomina Mars. Dorzućmy do tego pyszne, świeże jedzenie, arabską kulturę, niesamowicie gościnnych i pomocnych ludzi. Myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie i co więcej, jako podróżnik niezależnie od płci może czuć się naprawdę bezpiecznie – stąd też Jordania jest też tak ceniona przez turystów.

No właśnie. Od lat odwiedzający Jordanię nie mogli narzekać na level bezpieczeństwa, zarówno w tradycjonalnym souku w 2,5 milionowym Ammanie, chodząc po parku archeologicznym w Petrze czy śpiąc na pustyni Wadi Rum. Jednak niedawna wojna w Izraelu, który jest bliskim sąsiadem Jordanii znacznie zmieniła sytuację turystyki i liczbę odwiedzających Jordanię obawiających się o swoje bezpieczeństwo.
Jak to wygląda sytuacja na miejscu?
Jak to wyglądało gdy odwiedziłyśmy Jordanię pod koniec marca? Praktycznie 0 turystów w parku archeologicznym Petry (widziałyśmy 10 przez 4h). Nasz przewodnik poinformował nas, że zazwyczaj w ten dzień Petrę odwiedza około 2 000 turystów dziennie! To duży problem, bo wiele osób utrzymuje się wyłącznie z turystyki i zwyczajnie nie ma za co żyć. Niewielu turystów spotkałyśmy również w tętniącym życiem Ammanie, w Aqabie korzystałyśmy z plaży praktycznie same, a pustynię Wadi Rum mogłyśmy podziwiać bez tłumów koło nas i spalin innych jeepów, co było dla nas ogromnym plusem.

Czy czułam się bezpiecznie?
Absolutnie. Szczerze mówiąc, Jordańczycy to byli najbardziej pomocni i uprzejmi ludzie, których miałam okazję spotkać (A po Meksyku myślałam, że bardziej się nie da!). Gdy w wieczorem ciągniemy walizki z samochodu do Arbnb, przypadkowi ludzie na ulicy oferują nam pomoc. Gdy wchodzimy do restauracji czy na stacje benzynowa witają nas uśmiechy i pogodne powitania. Gdy wchodzimy wieczorem do ich sklepu, mimo widocznego zmęczenia i worków pod oczami właściciele dają nam rady i rozmowę. Jordańczycy z którymi wprost rozmawiałyśmy o wojnie nie czują się zagrożeni sytuacją sąsiadów i na co dzień żyją tak, jak przed wojną – po swojemu. Nie znaczy to, że nie pomagają Palestynie: bojkotują Starbucks, Colę czy McDonalda – w kawiarni nie kupicie coli, ale jej lokalną podróbkę. Zobaczycie też ręcznie robioną sztukę z napisami ”Free Palestine” czy zbiórki pieniędzy na pomoc Palestynie. Naprawdę piękne, codziennie gesty wsparcia widać na każdym kroku jeśli tylko się rozejrzymy.
Europejskie rządy na stronie swoich ministerstw uznają Jordanię za bezpieczną destynacje, jednak oczywiście warto śledzić oficjalne rozporządzenia dotyczące obecnej sytuacji w Jordanii i być na bieżąco. Mając to z tyłu głowy osobiście polecam wyjazd do Jordanii jeśli go rozważacie – wsparcie turystyki w Jordanii jest obecnie bardzo potrzebne, komercyjne linie jak Ryanair i Wizzair regularnie latają do Jordanii wypełnione Polakami (widać nasz kraj nie jest z tych strachliwych 😉 ) i na miejscu zobaczycie prawdziwą Jordanię bez zwyczajowych tłumów, właśnie dla Was.
-H